Styczeń 2010

Katecheza 51 (3 stycznia 2010)

Praca ludzka

1. Biblia opisuje stworzenie jako pracę Boga. Praca to część Jego zamysłu, któremu oddaje się dobrowolnie, z radością, czerpiąc z tego satysfakcję. Bóg przypatrując się poszczególnym etapom i rezultatom swej pracy uznaje je za dobre. Z woli Bożej praca stała się zadaniem człowieka. Z zadaniem wykonywania pracy związane jest błogosławieństwo: «Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał» (Rdz 2,15), po czym mu błogosławił, mówiąc: «bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną» (Rdz 1,28). Boże polecenie ma dwojaki charakter: chodzi nie tylko o to, żeby uprawiać ogród, ale także o to, by go strzec. W owym nakazie zawiera się przyzwolenie na korzystanie z bogactw ziemi, ale także obowiązek troski o nią. Objawienie ukazuje nam, że praca jest elementem odwiecznego planu Boga wobec człowieka, a nie smutną konsekwencją jego upadku. Człowiek od początku miał pracować, a praca miała być dlań źródłem satysfakcji i radości.

2. Po grzechu pierworodnym charakter pracy zmienił się. Nieposłuszeństwo człowieka wobec Boga sprawiło, że jego praca już nie jest tak łatwa jak przedtem. Człowiek jednak nadal ma panować nad ziemią i przysposabiać ją do swych potrzeb. Bóg nakazuje, aby człowiek nadal «uprawiał tę ziemię» (Rdz 3,23), tyle że zadanie to będzie odtąd wykonywać «w pocie czoła» (Rdz 3,19). Ból rodzenia nie odbiera matkom radości z posiadania dzieci. Podobnie praca, choć związana jest z trudem, to jednak może dawać człowiekowi wiele satysfakcji. Chodzi o to, że chociaż całe stworzenie zostało skażone «grzechem Adama», to jednak ziemia pozostała piękna, a ideały człowieka wzniosłe, tak że może on powtarzać z zachwytem: «Niebiosa głoszą chwalę Boga, dzieło rąk Jego nieboskłon obwieszcza» (Ps 19,2). Praca ludzka jest uczestniczeniem w mocy stwórczej Boga, jest przedłużeniem Jego dzieła.

Wartość pracy ukazuje nam Jezus Chrystus. Praca fizyczna to zajęcie, jakie przystoi nie tylko synowi Józefa, ale i Synowi Bożemu. Praca jest dobrem niezbędnym. Praca ludzka wraz z przyjęciem przez Syna Bożego ludzkiej natury została włączona w tajemnicę Odkupienia (por. Jan Paweł II, Redemptoris Custos, 22). Dlatego św. Paweł nawołuje, aby wykonywać swoją pracę jak dla Boga. Praca staje się jednym ze sposobów służenia Bogu, oddawania Stwórcy czci i uwielbienia. W języku hebrajskim «wielbienie» wyrażane jest tym samym słowem, co «praca» lub «służba». Człowiek wykonuje swą pracę dla Boga. Znaczy to, że w ten sposób mu służy i Go wielbi. Zatem posiada ona charakter zbawczy.

3. W dzisiejszych czasach pracę zwykle pojmujemy w kontekście ekonomicznym. Praca to coś, za co nam płacą. Jeżeli nie otrzymujemy wynagrodzenia, nie pracujemy. Wynagrodzenie natomiast, jest czymś co pozwala utrzymać siebie oraz tych, za których jesteśmy odpowiedzialni. Praca nie jest związana jedynie z zarobkowaniem. Cele naszej pracy wykraczają poza zwykłe zaspokajanie potrzeb materialnych. Praca rozwija człowieka, uszlachetnia go, jest szkołą jego charakteru itp. Słowo Boże wyjaśnia nam, że mamy pracować i pozyskiwać środki także dlatego, aby wspomagać również tych, którzy cierpią niedostatek. W tym wymiarze pracujemy, aby służyć innym i przyczyniać się do wzrostu poziomu życia całego społeczeństwa. Piekarz piekący chleb, wytwórca produkujący maszyny, autor piszący książkę, nauczycielka ucząca dziecko, pielęgniarka opiekująca się pacjentem - wszyscy chociaż działają dla swego zarobku, to jednak także współdziałają na rzecz poprawy jakości i komfortu życia w społeczeństwie. Zyskują na tym podwójnie, rozwijając swoją osobowość, swoje człowieczeństwo oraz dają część z tego innym. To wszystko posiada wartość moralną, etyczną, religijną.

Utrzymanie rodziny, służba społeczeństwu, osobisty rozwój - to istotne motywy pracy. Żaden z nich nie usprawiedliwia jednak sytuacji, kiedy to praca staje się dla człowieka, chcianym bądź narzuconym przez pracodawcę bożkiem: drapieżnym, zachłannym, żądnym poświęcenia więzi rodzinnych i przyjaźni. Podjęcie dodatkowej pracy nie zawsze da się usprawiedliwić, np. dobrem rodziny. Często skutkuje to postępującym uzależnieniem od pracy, rozpadem więzi rodzinnych, dramatem dzieci pozostawianych samym sobie w pustym domu, «wieczną» nieobecnością rodziców. Zadaniem człowieka wierzącego w Boga jest traktowanie pracy jako sposobu na uświęcenie swej osoby, a to oznacza także uświęcenie świata (sanctitas mundi), świata odkupionego i odnowionego na miarę Chrystusa Zmartwychwstałego.

4. Zapamiętajmy zatem, że praca wpisuje się w program nowej ewangelizacji: uświęcać się przez pracę, uświęcać innych poprzez pracę i uświęcać samą pracę. Innymi słowy: głębokie przekonanie, że praca może być także miejscem spotkania z Bogiem, ma prowadzić chrześcijan do tego, aby rzetelnie wypełniali swoje obowiązki. Przekonanie to powinno być bodźcem do podejmowania pracy w okolicznościach zwyczajnego ludzkiego życia, aby przez to jeszcze z większą z pasją szukać zjednoczenia się z Bogiem.

Katecheza 52 (10 stycznia 2010)

Odpowiedzialność za dobro wspólne

1. Jedno z badań społecznych przeprowadzonych w 2008 roku wykazuje, że ludzie młodzi w większości nie przyznają się do zobowiązań wobec Polski, swojego regionu, czy miasta. W znacznej mierze młodzi nie są zainteresowani losem swych społeczności, a tym bardziej konkretną aktywnością na rzecz społeczności regionalnych. Dla znacznej części polskiego społeczeństwa najważniejszy i jedyny to interes własny lub własnej rodziny. Niepokoić może także fakt, że ci którzy postrzegają świat inaczej i na zasadzie wolontariatu angażują się na rzecz społeczności lokalnej, są postrzegani jako niezaradni i nieumiejący dbać o interes własny. Do takiego stanu przyczyniają się w poważnej mierze sprawujący władzę, którzy przyzwalają na korupcję, niejasne układy, brak przejrzystości życia publicznego. Dlatego niezwykle aktualnym zagadnieniem wydaje się być konieczność przypomnienia idei „dobra wspólnego”.

Pojęcie dobra wspólnego można wyjaśniać w aspekcie jego zagrożenia. Brak rzeczywistej troski o dobro wspólne, tzn. jego odrzucenie lub błędne odczytywanie, stanowią najważniejsze wyzwanie naszych czasów. W praktyce, największym zagrożeniem dla dobra wspólnego są różne postacie egoizmu, zarówno egoizmu grupowego (grup etnicznych, religijnych, politycznych, kulturowych i niszczących moralność), jak i indywidualnego (objawiającego się w korupcji, patologiach rodziny, nałogach). Nauczanie Kościoła przypomina, że dobro wspólne nie jest zwykłą sumą korzyści poszczególnych osób, ale wymaga właściwej oceny i oparcia o sprawiedliwą hierarchię wartości i właściwe zrozumienie godności i praw osoby ludzkiej (Centessimus annus nr 47). W tym sensie - najwyższym dobrem wspólnym jest sam człowiek, wolny a zarazem powołany do wyższych celów.

2. Dobro wspólne (łac. bonum commune) to stworzenie maksymalnych szans dla rozwoju jednostki ludzkiej. Określa ono cel i zadania każdej społeczności. Ile jest takich celów, tzn. odrębnych dóbr wspólnych, tyle jest rodzajów społeczności. Za Janem XXIII, można je opisać jako „sumę warunków życia społecznego, w jakich ludzie mogą najpełniej i najszybciej osiągnąć swoją osobistą doskonałość” (por. Mater et Magistra, nr 65). W społeczeństwie, zarówno lokalnym, jak też globalnym, najważniejszą postacią dobra wspólnego są wartości moralne. Stąd Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że dobro wspólne opiera się na trzech istotnych elementach:
poszanowaniu i popieraniu podstawowych praw osoby;
dobrobycie, czyli rozwoju dóbr duchowych i ziemskich społeczności;
pokoju i bezpieczeństwie społeczności i jej członków.
Natomiast najważniejszymi społecznościami, które obejmują dobra wspólne mniejszych zespołów ludzkich są: państwo, Kościół, społeczność ogólnoludzka. (por. KKK 1925).

3. Przez swe rozumne działanie człowiek realizuje się i doskonali. Doskonalenie się człowieka, jest nie tylko jego dobrem, jest także dobrem wspólnym. Chodzi o to, że rozwój osobowych ludzkich możliwości stanowi dobro wspólne i jest rzeczywistą racją osobowego działania jednostki ludzkiej. Zadaniem człowieka, jako jednostki danej społeczności, jest przede wszystkim troska o takie warunki życia (np. o prawa, zasady i obyczaje moralne), które będą gwarantowały najlepszy rozwój jego samego, a zarazem oznaczać będą troskę o sprawy szerszych społeczności, takich jak państwo i Kościół.

Każda wspólnota ludzka posiada swoje dobro wspólne. Zasada ta znajduje swoje dobitne urzeczywistnienie we wspólnocie państwowej. Zgodnie ze społeczną naturą człowieka (por. KKK 1905), jego dobro jest nieodłącznie związane z dobrem wspólnym społeczności, jaką jest państwo. Trzeba jednak przypomnieć, że społeczność państwowa nie może realizować swych celów kosztem osoby ludzkiej, niszcząc jej godność. Państwo jest formą dobra wspólnego, ale jest także strażnikiem człowieka i nie może człowiekowi zagrażać.

4. Zapamiętajmy zatem, że dobro jednostki nie jest sprzeczne z ideą dobra wspólnego. Każdy z nas jako człowiek korzysta z dorobku poprzednich pokoleń. Jest to dorobek kultury i moralności, dorobek ekonomiczny i polityczny, cały zespół doświadczeń odziedziczonych po przodkach. Poprzez sam fakt bycia człowiekiem, każdy z nas wchodzi w to dziedzictwo. Ono nas rozwija i uszlachetnia. Przyjmując od poprzednich pokoleń dziedzictwo dobra wspólnego sami wnosimy doń wkład. Tym wkładem są nasze osiągnięcia, rozwój moralny, kulturowy, nasza praca i zaangażowanie na rzecz społeczności lokalnych. Idea dobra wspólnego nie jest sprzeczna z ideą dobra poszczególnych ludzi. Wręcz przeciwnie, pomaga nam się rozwijać i stawać w pełni człowiekiem. Tym, co zagraża dobru wspólnemu jest egoizm indywidualny i społeczne struktury zła. Na czele dobra wspólnego stoi przede wszystkim państwo.

Katecheza 53 (17 stycznia 2010)

Miłość i sprawiedliwość w życiu chrześcijanina

1. Każdego dnia prasa, radio, telewizja coraz częściej informują nas o niesprawiedliwościach w wymiarze naruszanych dóbr osobowych czy też rzeczowych, w sferze duchowej czy też materialnej. Z przejawami niesprawiedliwości spotykamy się właściwie w każdej dziedzinie naszego życia – zarówno publicznego, jak i prywatnego. Czasem do rozwikłania różnych niesprawiedliwości tworzone są specjalne komisje śledcze, mające za zadanie dojście do prawdy. Trzeba jednak zaznaczyć, że wszelka niesprawiedliwość leży u podstaw braku miłości, która jest gwarantem ładu i porządku w człowieku i w świecie.

2. MIŁOŚĆ I SPRAWIEDLIWOŚĆ: Miłość Boga i bliźniego w formie podwójnego nakazu wskazuje jednak, że chodzi o jedną miłość. Miłość do Boga powinna prowadzić konsekwentnie do miłości człowieka. Miłość Boga i człowieka są ze sobą związane. Wzorem prawdziwej miłości jest Jezus Chrystus, który objawił jej pełnię i potwierdził ją swoim życiem. Wezwanie do miłości w życiu osobistym i społecznym stanowi swoiste streszczenie całego powołania chrześcijańskiego. Św. Paweł mówi „wszystkie sprawy mają dokonywać się w miłości” (por. 1 Kor 16,14). Miłość zajmuje centralne miejsce w życiu chrześcijańskim i powinna ona przenikać wszystkie jego aspekty. Prawdziwa miłość ma być na wskroś personalistyczna, bowiem osoba jest takim bytem, że właściwe odniesienie do niej stanowi miłość. Miłość wynika z wiary, a wiara znajduje swą pełnię w miłości. Ona jest znakiem rozpoznawczym naszej wiary. To realizowanie miłości w konkrecie życia dokonuje się w dwóch perspektywach: negatywnej i pozytywnej. W tej pierwszej chodzi o odrzucenie wszelkich sytuacji, u których podstaw leżą brak miłości, nienawiść, ucisk, przemoc, gwałt. Ta realizacja miłości domaga się sprzeciwu wobec przejawu braku miłości. W kategoriach socjologicznych będziemy to rozumieli jako protest. Gdy idzie o perspektywę pozytywną, to chodzi tu o pełne zaangażowanie na rzecz dobra wspólnego, o jego tworzenie i szerzenie.

Sprawiedliwość jest cnotą, postawą, dyspozycją moralną odnajdywania tego co dobre i słuszne i przyznawania drugiemu człowiekowi tego co mu się słusznie należy. Sprawiedliwość ukierunkowuje człowieka na drugiego człowieka i na wspólnotę. Jest ona relacyjna, zawsze bowiem występuje w relacji do kogoś lub do czegoś. Z tego też względu w zależności jakie prawa zostały naruszone będziemy mówić o sprawiedliwości osobowej i rzeczowej. Sprawiedliwość jednak odnosi się zawsze do osób, tak więc nawet w sprawiedliwości rzeczowej należy zachować jej osobowy charakter, bo przecież nie chodzi tylko o to co się komuś daje, ale jak traktuje się osobę przez to, że się coś jej daje. Na płaszczyźnie moralnej sprawiedliwość to określenie praw i obowiązków. Rocco Buttiglione mówi, że porządek społeczny w demokratycznym państwie nie polega jedynie na regule większości, lecz polega on nie mniej na regule prawa zakorzenionego w zasadzie sprawiedliwości.

3. MIŁOŚĆ A SPRAWIEDLIWOŚĆ: Wezwanie do sprawiedliwości jest ściśle związane z powołaniem do miłości. Sprawiedliwość, aby była ludzka musi być dopełniona miłością. Miłość nadaje blasku każdej cnocie, w tym również w sprawiedliwości. Właściwą postawą jest umiejętność powiązania miłości i sprawiedliwości. To powiązanie musi być jednak tak wewnętrzne, że nie można być prawdziwie sprawiedliwym bez miłości, ale tez nie ma miłości bez sprawiedliwości. Jednak pomiędzy jedną a drugą postawą moralną są pewne różnice. Sprawiedliwość jako cnota jest ukierunkowana na drugą osobę lub wspólnotę z podkreśleniem jej odmienności i odrębności. Sprawiedliwość oddaje każdemu to, co mu się słusznie należy, jednakże nie prowadzi do zjednoczenia. Natomiast miłość idzie dalej. Miłość jest uznaniem inności drugiego człowieka, ale idzie dalej i dąży do prawdziwej komunii, do zjednoczenia osób. Miłość najdoskonalej jednoczy osoby. Nie ma miłości bez sprawiedliwości. Trzeba najpierw zachować sprawiedliwość, aby nie ofiarowywać jako darów miłości tego, co się należy ze sprawiedliwości. Tak więc sprawiedliwość jest punktem wyjścia. Należy też powiedzieć, że nie ma prawdziwej sprawiedliwości bez miłości. Ten komu się należy sprawiedliwość jest osobą, w związku z czym, powinno się uszanować jego godność, a ta najpełniej wyrażona może być przy pomocy miłości. Naruszenie zasady sprawiedliwości jest zawsze naruszeniem zasady miłości, lecz nie odwrotnie. Nie zawsze naruszenie miłości będzie naruszeniem sprawiedliwości, z tym, że miłość oznacza tutaj takie postępowanie, które wykracza ponad obowiązek.

4. ZAPAMIĘTAJ: Sprawiedliwość i miłość są postawami moralnymi różnymi co do swej istoty. Jednakże są wewnętrznie złączone tak dalece, że nie można być prawdziwie i w pełni sprawiedliwym bez miłości, ani też nie ma miłości bez sprawiedliwości. Ścisłe powiązania miłości i sprawiedliwości oznacza także, że nie można przeciwstawiać prawa i miłości w życiu społecznym. Miłość broni człowieka przed legalistycznym i sformalizowanym podejściem do sprawiedliwości. To wezwanie do miłości i sprawiedliwości w życiu społecznym skutkuje również wezwaniem do miłosierdzia.

Katecheza 54 (24 stycznia 2010)

Prawda i wolność jako fundament życia społecznego

1. Ewangelia według świętego Mateusza mówi o młodym człowieku, który przychodzi do Chrystusa i pyta o drogę życia: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne. Stawiając to pytanie, chce wiedzieć, co powinien zrobić z darem wolności, aby nie zatracić, lecz ocalić samego siebie. Pragnie być nie tylko wolnym, ale być „dobrze wolnym”, aby z daru wolności uczynić dobry użytek. Dlatego szuka prawdy o sobie i świecie.

Życie społeczne oparte na fundamencie sprawiedliwości i miłości przejawia się w pełni kiedy zawiera w sobie także prawdę i wolność. Prawda wyzwala i umożliwia więź międzyludzką w duchu takiej wolności, której owocem jest solidarność i sprawiedliwość. Jednak nikogo dziś nie trzeba przekonywać, że stan moralności społeczeństwa polskiego w poszanowaniu prawdy i rozumieniu wolności jest wręcz katastrofalny. Socjologowie moraliści diagnozują, że kłamstwo programowo promowane stało się stylem życia, „mechanizmem” obronnym w zakłamanym społeczeństwie. Prawda istnieje u nas jako wartość „odświętna”. Może właśnie dlatego jest ceniona i „strzeżona jako drogocenny klejnot”. Wolność natomiast pojmowana jest jako wyzwolenie się od prawa moralnego (Dekalogu) i uniezależnienie się od Boga. Kościół jest często identyfikowany jedynie z zakazami i nakazami, z koncepcją życia, która dla wielu wydaje się zbyt rygorystyczna i już dawno przebrzmiała. Ten zamęt moralny sprawia, że człowiek staje się ofiarą samowoli; stosunki braterskie ulęgają zniszczeniu ustępując miejsce terrorowi, nienawiści i lękowi. Dlatego dziś, kiedy neguje się nie tylko samą prawdę i jej wartość w życiu indywidualnym i społecznym, ale także zniekształca się samą istotę ludzkiej wolności przez oderwanie jej od prawdy, kształtowanie życia społecznego w duchu wzajemnej miłości i sprawiedliwości napotyka na poważne przeszkody.

2. Pomiędzy prawdą i wolnością istnieje ścisły i nierozerwalny związek. Wolność jest zależna od prawdy, a prawda służy wolności. Czym jest więc prawda i czym jest wolność? Prawda jest to zgodność poznania z rzeczywistością. Polega na prawości postępowania i prawości słowa ludzkiego. Określa się ją często prawdomównością, szczerością lub otwartością, która jest obca dwulicowości, udawaniu i obłudzie (por. KK 2468). Wolność natomiast jest to zdolność i możliwość wyboru wartości i opowiedzenia się za nimi. Wyraża się w życiu zgodnym z własnym sumieniem. Jest związana z prawdą i dobrem: wyrasta z prawdy i ukierunkowuje się ku dobru. Źródłem wolności jest nadprzyrodzona godność osoby, czyli bycie obrazem Boga. Pełnię wolności osoba uzyskuje dzięki wyzwoleniu przez Chrystusa (por. JP II, ENM, s.582).

Widoczne tu powiązanie prawdy z wolnością wskazuje, że jedna wartość nie może istnieć bez drugiej. Na przykład: wolność oderwana od prawdy staje się wolnością niszczącą życie poszczególnych jednostek jak i całych społeczeństw. Tragicznie ewidentnymi symbolami tego są Oświęcim, Katyń, jak i inne miejsca zagłady, gdzie w imię wynaturzonej wolności niemieccy naziści i sowieci unicestwili miliony ludzi.

Zdaniem Jana Pawła II słowa Chrystusa „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32), należą do najważniejszych słów zapisanych w Ewangelii. Słowa te wymagają rzetelnego stosunku do prawdy jako gwaranta prawdziwej wolności oraz są przestrogą przed wolnością pozorną i rozumianą powierzchownie. Nawet wtedy, kiedy człowiek unika prawdy, to jednak ona wywiera wpływ na jego życie. Gdyż człowiek – mówi Papież - nie może przecież oprzeć swego życia na czymś nieokreślonym, na niepewności albo na kłamstwie, gdyż takie życie byłoby nieustannie nękane przez lęk i niepokój. Można zatem określić człowieka jako tego, który szuka prawdy (FR 28)

3. Istotnym czynnikiem jest rzetelna informacja, która jest sposobem komunikowania się ludzi. Jeżeli komunikacja nie jest oparta na prawdzie obiektywnej staje się środkiem manipulowania człowiekiem.
Odpowiedzialność moralna za prawdę spoczywa na tych wszystkich, którzy zbierają i przekazują informacje, jak i na odbiorcach informacji. Ponadto prawda w stosunku do samego siebie i innych ludzi polega nie tylko na mówieniu prawdy, a unikaniu kłamstwa, ale przejawia się nade wszystko w wewnętrznej otwartości wobec drugiego człowieka i jego potrzeb, a także wierności w stosunku do niego. Tylko prawda głoszona i przyjmowana w duchu miłości do człowieka może zagwarantować dialog, który jest istotnym elementem uczestnictwa w życiu społecznym, w budowaniu świata, w tworzeniu kultury (por.VS 95).

4. Zapamiętajmy zatem, że prawda i wolność należą do najważniejszych elementów porządku społecznego. Bóg gwarantuje człowiekowi zdolność do jej odkrywania i poznawania, udzielając w tym szczególnej pomocy. Tę pomoc stanowi Objawienie Boże, a przede wszystkim objawienie samej Prawdy – Słowa, które stało się Ciałem. Dlatego chrześcijanin, który chce wypełnić swoje posłannictwo w duchu prawdy i wolności odwołuje się do tego fundamentu, którym jest Jezus Chrystus. To On jest ostateczną Prawdą, która wyzwala (por. J 8, 32). To On ukazuje pełną prawdę o człowieku. To On przynosi dar wolności, a zarazem stoi na jej straży, by człowiek ponownie nie popadł w niewolę. To On mówi, że prawda i wolność ludzka znajdują swoje wypełnienie w miłości.

Katecheza 55 (31 stycznia 2010)

Wartość i świętość życia

1. Jeden ze znanych polskich dziennikarzy wspomina: Najsilniej poczułem, że żyję w chwili, kiedy wydawało mi się, że umieram. Pogotowie wiozło mnie na sygnale z poważnym zawałem serca. Na twarzy maska tlenowa… Lekarz wstrzykiwał mi morfinę, która nie znosiła, nawet nie łagodziła straszliwego, rozsadzającego piersi bólu. Zawieszony na krawędzi, żyłem tak wyraźnie, tak zdecydowanie jak nigdy.

Życie ludzkie jest darem Boga. Pismo Święte przekazuje zachwyt człowieka nad tajemnicą stworzenia i życia:

Ty bowiem stworzyłeś me nerki,
Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie. (Ps 139, 13-14).

Wdzięczność za dar życia winna pobudzać człowieka do troski o nie. Jednakże zjawiska występujące we współczesnym świecie i kulturze, takie jak wojny, terroryzm, zabijanie nienarodzonych i eutanazja świadczą o tym, że życie ludzkie nie jest szanowane i często nie dba się o jego wartość i świętość.

2. Podstawą nauczania Kościoła o wartości i świętości życia jest prawda o ludzkiej godności. „Życie człowieka pochodzi od Boga, jest Jego darem, Jego obrazem i odbiciem, jest udziałem w Jego ożywczym tchnieniu. Dlatego Bóg jest jedynym Panem tego życia: człowiek nie może nim rozporządzać” (EV 39). Z tego fundamentalnego przesłania wynikają podstawowe nakazy: nienaruszalności ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci oraz obowiązek troski o nie. Przykazanie o nienaruszalności ludzkiego życia jest jednym z nakazów Dekalogu. Nie tylko, że zakazuje zabójstwa: „Nie będziesz zabijał” (Wj 20, 13); „nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i sprawiedliwego” (Wj 23, 7), “ale zabrania także — jak to precyzuje późniejsze prawodawstwo Izraela — zranienia w jakikolwiek sposób ciała bliźniego” (por. Wj 21, 12-27).
Nowy Testament, jest stanowczym wezwaniem do uszanowania zasady nienaruszalności życia fizycznego i integralności osobistej, zaś jego najwyższym punktem jest przykazanie, które każe troszczyć się o życie swojego bliźniego: „będziesz miłował bliźniego jak siebie samego”. (EV 40)

3. Nakaz nienaruszalności życia posiada charakter absolutny. W encyklice o wartości i nienaruszalności ludzkiego życia papież Jan Paweł II przypomniał, że bardzo wyraźnie trzeba potępić wykroczenia przeciwko życiu szczególnie dziś aktualne:
· bezpośrednie i umyślne zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej (EV 57);
· bezpośrednie przerywanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel czy jako środek (EV 62);
· eutanazję, która jest moralnie niedopuszczalnym dobrowolnym zabójstwem osoby ludzkiej, poprzez czyn lub zaniedbanie, w celu usunięcia wszelkiego cierpienia (EV 65).
Te trzy szczególnie podkreślone przypadki stanowią tło i zarazem wspólny mianownik dla oceny wszystkich innych występków przeciwko życiu ludzkiemu. Są to grzechy rozpatrywane nie tylko w kategoriach jednostkowych, ale także społecznych i cywilizacyjnych, tworząc znamiona tzw. kultury śmierci. Evangelium vitae stwierdza, że „można mówić w pewnym sensie o wojnie silnych przeciw bezsilnym: życie, które domaga się większej życzliwości, miłości i opieki, jest uznawane za bezużyteczne lub traktowane jako nieznośny ciężar, a w konsekwencji odrzucane na różne sposoby” (EV 12).

Życie nie jest przypadkiem. Kulturze śmierci przeciwstawia się kultura życia wyrażająca się w budowaniu mentalności opowiadającej się za życiem, dogłębnego przekonania, że życie ludzkie winno być przyjmowane jako dar z wdzięcznością i zatroskaniem o jego rozwój. Ta troska powinna obejmować życie od samego jego poczęcia, poprzez narodzenie i ciągły rozwój fizyczny, umysłowy, społeczny, psychiczny i duchowy. Troska o nie powinna trwać, aż do naturalnej śmierci.

4. Zapamiętajmy zatem, że “każdy człowiek szczerze otwarty na prawdę i dobro może dzięki światłu i pod wpływem tajemniczego działania łaski rozpoznać w prawie naturalnym wypisanym w sercu świętość ludzkiego życia od poczęcia aż do kresu oraz dojść do przekonania, że każda istota ludzka ma prawo oczekiwać absolutnego poszanowania tego swojego podstawowego dobra” (EV 2). Chrześcijanie są wezwani, by angażować się po stronie obrony życia, jego godności i nienaruszalności. Każde takie działanie jest promocją osoby ludzkiej i tworzeniem kultury życia.